środa, 17 sierpnia 2011

176. Najgorsza sobota w życiu...

W sobotę, trzynastego, już było słoneczko i nawet ciepło : )
Obudziłam się przed 12, o 12:30 przyszła do nas Ola, malować mamie paznokcie, ponieważ rodzice o 13 jechali na wesele do kuzynki taty do Tczewa.
Misio biedny jak czekał, aż wrócą... : (
Zestaw Oli, tylko ten biały po lewej jest nasz xD
Paznokcie mamy : )
To są Sylwii, już kiedyś miałam Wam pokazać jak jej pękający się prezentuje : )
Oli panterka i śliczne buciki ; D

Zostałyśmy same z wujkiem, który poszedł spać.
Potem Ola sobie pomalowała paznokcie, wcześniej już
zmywając dzieło swojej kuzynki.

O 13:30 poszła na obiad, a Sylwia i ja zaczęłyśmy grać w karty,
o 14 Ola do nas dołączyła.

Koło 16 zgłodniałyśmy i obudziłyśmy wujka, żeby grilla zrobił to powiedział,
że mamy go rozpalić xD

Ola i Sylwia dały jakoś radę, ja musiałam wszystko uwiecznić ;D

Wszystko super, fajnie dopóki nie zaczął padać deszcz i zgasł im, tak więc mięsko się nie zrobiło to zjadłyśmy coś innego.
Mnie potem zaczął ząb boleć i było mi niedobrze, więc wzięłam ibuprom, wypiłam ciepłą herbatę i położyłam się.
Dziewczyny poszły grać w bilarda, później wujek do nich dołączył.
Ja zostałam w domku z Misiem  : )
Cierpiałam długo, bo dopiero, gdy przed 22 obudziłam się, poczułam, że jest mi naprawdę nie dobrze, poszłam do toalety, kucnęłam i sru – zwymiotowałam.
Na szczęście poczułam się lepiej i został tylko bolący ząb.
Mama dzwoniła dwa razy, dzięki temu mogę Wam mniej więcej powiedzieć, w jakich godzinach co się działo ; )

Z bilarda wrócili coś koło 23-24.
Z tego co słyszałam zabawa była, bo byli ci chłopacy co ostatnio ; D
Ja wzięłam kolejną tabletkę, herbatę, przebrałam się w piżamę i poszłam spać.
Obudził mnie telefon – mama.
Chwilę z nią rozmawiałam, mówiła, że super jest, że przyjadą o 12 i powiedziałam, że czuję się już lepiej, wujek śpi, a Sylwia i Ola włączyły sobie „Seks w wielkim mieście 2”, bo Ola została u nas na noc i spała z Sylwią : )
Szkoda, że nie mogłam się bawić razem z nimi, że akurat wtedy dopadło mnie, aha, wymiotowałam najprawdopodobniej dlatego, że źle mięso pogryzłam : |

Później obudziłam się o 4 lub 5, widząc, że wszyscy śpią i słysząc, że film leci, wstałam i wyłączyłam go – leciały napisy końcowe i właśnie teraz, pisząc tą notkę, uświadomiłam sobie, że musiał on lecieć już drugi raz, bo trwa on 2 godziny,
a zaczęły oglądać około północy…

Misio przez cały czas leżał ze mną, ponieważ druga połowa tapczanu była wolna :D
Następnie obudziłam się o 6, słysząc, że ktoś wchodzi po schodach do
domku i zapukał do nas.

Już sobie pomyślałam, nie widząc jeszcze która godzina, że może wujek albo ciocia po Olę przyszli, ale w drzwiach ujrzałam mamę xD
Jakież było moje zdziwienie, że przyjechali, ale okazało się, że tata musiał jechać do pracy, więc tylko wszedł, spakował się, zjadł i pojechał…
Mama przebrała się i położyła się obok mnie i spałyśmy.

2 komentarze:

  1. Zapraszam na pierwsze rozdanie u mnie!
    http://hoksa-poksa.blogspot.com/2011/08/rozdaniegiveaway.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuu.. no to faktycznie... nie za fajna ta niedziela

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za odwiedziny i wszystkie komentarze :)
Drogi Anonimie, jeśli możesz wpisuj swoje imię ;)